Dr Jan Lutosławski

W roku 2020 przypada 70. rocznica śmierci Jana Chryzostoma Lutosławskiego. Jest to okazja, by przypomnieć sylwetkę tego ważnego przedstawiciela rodu Lutosławskich, meandry jego życia związanego z doświadczeniami tragicznej historii Polski w XX wieku oraz dorobkiem w dziedzinie, której się poświęcił, czyli rolnictwu.

Urodził się w Drozdowie w roku 1875. Był jednym z sześciu synów budowniczego gospodarczej potęgi drozdowskiego majątku – Franciszka Dionizego Lutosławskiego. Otrzymał staranną  i kompleksową (obejmującą wiele przedmiotów oraz języki obce) edukację w domu i gimnazjum w Mitawie. Następnie studiował nauki rolnicze na uczelniach w Rydze, Lipsku i Halle zdobywając tytuł doktora.

Posiadał majątek ziemski w miejscowości Pączkowizna, która współcześnie nosi nazwę Czaplice (Powiat Łomżyński) i gdzie do dziś istnieje dwór, w którym mieszkał wraz ze swoją wielką miłością (choć na małżeństwo z nią czekał długo) Wandą z domu Daszkiewicz. Miał z nią syna, który otrzymał imiona Bohdan Szczęsny.

Lutosławscy i myśl ekonomiczna

Wincenty Lutosławski Jak rośnie dobrobyt

Wśród członków ziemiańskiego rodu Lutosławskich z Drozdowa znajdujemy nie tylko przemysłowców i właścicieli ziemskich, ale również osoby, które w swojej refleksji (czy to filozoficznej czy publicystycznej) poruszały wątki związane z ekonomią. Gdy mówimy więc o Lutosławskich i ekonomii, mamy na myśli praktykę i teorię, zarówno wielopokoleniowe tradycje przedsiębiorczości jak i myśl poświęconą sprawom gospodarczym. Wątek pierwszy, czyli działalność ekonomiczna jest bardziej znana – Drozdowo było liczącym się majątkiem ziemskim i przemysłowym. Myśl ekonomiczna, czy może raczej wypadałoby powiedzieć precyzyjnie – wątki ekonomiczne w myśli Lutosławskich, to kwestia znana mniej lub wcale. Warto zatem, choćby w formie krótkiego zarysu, ją zasygnalizować.

Wystawa nt. życia i twórczości Witolda Lutosławskiego w posiadaniu Muzeum

Witold Lutosławski jest przykładem niezależnego artysty. Kompozytor, pianista, dyrygent w swoim przeszło osiemdziesięcioletnim życiu musiał zmierzyć się z wieloma wyborami. Nigdy jednak, jak zapewniał, nie został zmuszony do tworzenia wbrew wyznawanym ideałom. Był gorącym zwolennikiem harmonijnej muzyki o pięknej formie, której doskonaleniu poświęcił życie. Pisząc znajdował się niekiedy pod wrażeniem wydarzeń. Świadomy wzrastającej popularności światowej czuł się zobowiązany do wsparcia niezależnych twórców.

Urodził się w Warszawie 25 stycznia 1913 r. Rodzice, matka Maria z Olszewskich i Józef Lutosławscy poznali się w trakcie studiów uniwersyteckich w Szwajcarii na początku XX w., skąd po pobytach w Londynie i Warszawie przybyli do Drozdowa – rodzinnego majątku Lutosławskich. Wczesne dzieciństwo Witold spędził w drozdowskim dworze, w którego otoczeniu czas upływał odmierzany harmonią pór roku oraz dobowym rytmem zajęć. Uwielbiał to miejsce, stało się ono również wstępem do jego edukacji muzycznej. Ojciec inspirował jego swoim kunsztem pianistycznym docenianym na uroczystościach charytatywnych, a matka rozpoczęła lekcje muzyki z malcem. Jednak nim Witold zajął się na dobre nauką muzyki wybuchła I wojna światowa. Niezupełnie świadomy globalnej tragedii wraz z rodziną wyjechał wozem w głąb Rosji wysiedlony przez dotychczasowego zaborcę. W 1918 r. Lutosławskim udało się powrócić spod bolszewickich rządów. Niestety uwięzieni Józef z bratem Marianem pozostali w Moskwie. Wybitni działacze narodowi zostali rozstrzelani 5 września 1918 r. Niespodziewana śmierć bliskiej osoby była czymś niewytłumaczalnym dla sześcioletniego Witusia, który wówczas często powtarzał: Źli ludzie zabili tatusia.

Ks. K. Lutosławski w towarzystwie skautów fot. zbiory Muzeum

Ks. K. Lutosławski w towarzystwie skautów fot. zbiory Muzeum

Polak bez kompleksów

W Kazimierzu Lutosławskim uderza jego wszechstronność. Był prawdziwym tytanem pracy. Z zachowanych wspomnień osób jakie go znały wyłania się obraz człowieka, którego życie było związane z aktywnościami na wielu polach a dzień pracy zaczynał się wcześnie rano i kończył późno w nocy.

Urodzony w Drozdowie w roku 1880 odebrał solidne wykształcenie – najpierw od specjalnie sprowadzonych z zagranicy nauczycieli prywatnych oraz w gimnazjum w Rydze, a potem na uniwersytecie w Zurychu. Został doktorem medycyny, ale na tym nie poprzestał. Wiele podróżował poznając szpitale, szkoły, fabryki, muzea, biblioteki oraz ucząc się języków obcych. Odwiedził Niemcy, Włochy, Francję, Szwajcarię oraz Anglię. Umożliwiał mu to udział w zyskach drozdowskiego majątku. W Londynie ukończył studia społeczno-polityczne na renomowanej Szkole Nauk Politycznych w Londynie. Angażował się w pracę stowarzyszeń skupiających polskich emigrantów, m.in. zagranicznego oddziału towarzystwa „Sokół” i patriotycznych kół młodzieży. Jeszcze na studiach w Zurychu poznał Romana Dmowskiego, na którym wywarł bardzo dobre wrażenie, co spowodowało, że został przyjęty do elitarnej Ligi Narodowej, czyli tajnego kierownictwa liczącego się wówczas obozu Narodowej Demokracji.

Chłonął wiedzę oraz zdobyczne rozwiniętych, wolnych krajów Europy, zawsze myśląc o przyszłości ojczyzny pozostającej pod władzą obcych. Największe wrażenie wywarła na nim imperialna Anglia. Z Londynu pisał do rodzinnego domu w Drozdowie: „Gdy tutaj widzę tę powagę, tę pracowitą gruntowność, z jaką Anglicy dla swojej przyszłości pracują, takie gorące pragnienie we mnie powstaje, aby dla naszej przyszłości, dla tej Polski, o której do niedawna mówiono, że »będzie«, a którą my dziś czujemy, że »jest«, takie same szerokie i głębokie podwaliny pracy i świętego wysiłku położyć”. Zafascynował się angielskim systemem oświaty, pragnąć te cenne wzorce przenieść na polski grunt.

Gdy poznawał rozwiązania stosowane w Anglii doszedł do niezwykle ciekawego historycznego spostrzeżenia. To co Anglikom zajęło całe dziesięciolecia Polacy osiągnęli o wiele wcześniej poprzez dzieło Komisji Edukacji Narodowej. W wieku XVIII Polska kreowała i realizowała nowoczesne idee wychowawcze, wyprzedzając inne państwa, lecz niestety, ze względu na agresję zaborców nie mogliśmy tego dzieła kontynuować.

Ziemie nad Narwią i jej dopływami były zasiedlone od tysięcy lat. W pradolinie Narwi, na licznych wydmach, tarasach, na jej skarpie i nad brzegami innych rzek i rzeczek znaleziono ślady osadnictwa. W 1862 r. odkryto w Piątnicy grób skrzynkowy, który zawierał siedem ludzkich szkieletów. Kolejne groby, sprzed 4.5 tysiąca lat, odsłonięto w 1906 r. w Drozdowie.

drozdowoPrzy zmarłych znajdowały się narzędzia z krzemienia. Wraz z uformowaniem się Słowian a następnie powstaniem państwa polskiego tereny ziemi łomżyńskiej znalazły się na pograniczu władztwa Piastów z ludami bałtyckimi: Galindami, Jaćwingami i Litwinami. Wzdłuż Narwi biegł prastary szlak handlowy rozdzielający się na trzy drogi: do Prus wzdłuż Pisy, na Jaćwież wzdłuż Biebrzy i na Litwę przez Tykocin i przez Goniądz.
Piastowie umacniając swe panowanie zakładali grody. Wzdłuż linii Narwi większe grody znajdowały się w Starej Łomży, Wiźnie i Tykocinie oraz zapewne w Nowogrodzie. Przy drogach idących na północ przed nimi umieszczano mniejsze grody – w Małym Płocku i W Samborach (przy ujściu Biebrzy do Narwi). Pod opieką grodów skupiało się osadnictwo. Na północy zajmowało ono ziemię po obu stronach Narwi oraz między Łomżą i Wizną. Grody te, jak i całe osadnictwo wiejskie uległy zniszczeniu w czasie najazdów jaćwieskich i litewskich. W XIV wieku Polska zawarła pokój z Litwą i nastały korzystne warunki do ponownego zasiedlenia Wschodniego Mazowsza.

Dwór dolny w Drozdowie wybudowany pod koniec XIX wieku miniatura

Żyzna ziemia, wiekowe lasy, bujne łąki oraz życiodajna i spławna rzeka, taka jak Narew, przez wieki zapewniały dostatek przy tradycyjnym modelu gospodarowania zasobami dominialnymi nie tylko w regionie łomżyńskim. Drozdowo – dobra Lutosławskich należały do typowych przykładów. Pogorszenie się koniunktury gospodarczej w XIX w. z uwagi na wojnę krymską, wymusiło na miejscowym ziemiaństwie przebudowę dotychczasowej machiny gospodarczej. Lecz w kraju nad Wisłą brakowało pewnej recepty na te dolegliwości. W jednym z listów Wincentego Jakuba Lutosławskiego do syna Franciszka Dionizego ta uwaga ze strony młodego agronoma oburzyła nestora, który z niedowierzaniem dostrzegał rozmiar jednego z piętn gospodarki narodowej – zacofania rolniczego. Stanowczo więc zachęcał syna do nieustawania w wysiłkach wynalezienia choć jednej trafnej publikacji o zagadnieniu. Gdzie i w jaki sposób miał tego dokonać, to pozostawiał już do intuicyjnej interpretacji własnego beniaminka. Głos rozczarowania poziomem ekonomiki agrarnej kończącego agronomiczną edukację w podwarszawskim Marymoncie dziedzica podsycony był naukami tak wybitnych wykładowców, jak przyrodnik profesor Wojciech Jastrzębowski. Franciszek Lutosławski był także w gronie współpracowników „Rocznika Gospodarstwa Krajowego”, a niebawem został sekretarzem Towarzystwa Rolniczego w Warszawie. Jak mało kto zdawał sobie sprawę ze skutków zrzucania na barki dzierżawców odpowiedzialności za dochodowość wielkiej własności ziemskiej. Bez planu rozwoju przewidzianego na lata majątki borykały się z wiecznymi niedostatkami, a może i widmem parcelacji. To, co mogło być zaczynem dla wielkiego kapitału, pochłaniała szachownica drobno-szlachecko-włościańska. Lutosławski, nie widząc wokół siebie przykładu zdrowego myślenia gospodarczego, który mógłby pomóc zaradzić zapaści jego rodzinnego gospodarstwa, postanowił poznać osiągnięcia wyróżniających się gospodarek za granicą. Szlachcic-patriota, pod pretekstem tokarskiej praktyki czeladniczej, uzyskał od władz carskich paszport. Teraz mógł już bez przeszkód kilkukrotnie opuszczać Królestwo Polskie.

Kazimierz Lutosławski pseudonim Jan Zawada (1880-1924), ksiądz, jeden z czołowych działaczy Narodowej Demokracji, działacz harcerski, poseł na sejm RP. Urodzony w Drozdowie pod Łomżą, w rodzinie ziemiańskiej.
Piąty syn Franciszka i Pauliny ze Szczygielskich. Po ukończeniu szkoły średniej w Rydze wyjechał na studia lekarskie do Niemiec i Szwajcarii uzyskując w 1903 r. w Zurychu doktorat medycyny. W czasie studiów przyjęty został do Związku Młodzieży Polskiej (Zet) i z jego ramienia był jednym z czołowych działaczy Zjednoczenia i towarzystw polskiej młodzieży za granicą.

070404125213.mini

Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku w domu państwa Niklewiczów – Mieczysława i Marii z Lutosławskich w Drozdowie koło Łomży.
W 1978 roku p. Niklewiczowa sprzedała dwór z przyległym parkiem Skarbowi Państwa i od 1984 roku znalazło w nim swoją siedzibę Muzeum Przyrody.
Kontakty Romana Dmowskiego z rodziną Lutosławskich sięgają początku wieku, kiedy to profesor filozofii Wincenty Lutosławski ze swoją żoną, Sofityną Perez Eguia y Casanova Lutosławską- poetką hiszpańską- poznał Dmowskiego w domu przyjaciół Zygmunta i Gabrieli Balickich, popularnej pary działaczy narodowych. „ Przyjaźń błysnęła od razu", jak wspomina w swojej książce o Romanie Dmowskim Izabela Lutosławska- Wolikowska, córka Wincentego.

Lutosławscy pojawili się w Drozdowie u schyłku XVIII wieku. Córka Wojciecha Burskiego – Antonina, wyszła za mąż w 1786 r. za Franciszka Saryusza- Lutosławskiego herbu Jelita, wywodzącego się z dóbr Zakrzewo w powiecie piotrkowskim. W 1793 r. Franciszek Saryusz zmarł, nie doczekawszy narodzin jedynego potomka – Wincentego. Antonina po kilkuletniej żałobie wyszła ponownie za mąż w 1799 r. za Kazimierza Godlewskiego, wyższego urzędnika państwowego. Z jego inicjatywy doszło do podziału dóbr Drozdowo między Wincentego Lutosławskiego, dziedziczącego tzw. Drozdowo Górne oraz jedynaczkę z drugiego małżeństwa Izabelę Godlewską, dziedziczkę tzw. Drozdowa Dolnego.
Wincenty, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim, niemal całe życie poświęcił pracy w rodzinnym majątku, starając się doprowadzić do jego rozkwitu. Jednakże wydarzenia polityczne oraz zacofany system społeczno-gospodarczy Królestwa Polskiego hamowały te starania. Ze związku małżeńskiego z Józefą Godlewską, zawartego w 1815 r. przyszło na świat kilkoro dzieci, z których czworo doczekało dorosłości: Edward, Zofia, Emilia i Franciszek. Opiekę nad rodzinnym majątkiem Wincenty przekazał w 1855 r. młodszemu synowi Franciszkowi.

Additional information